🏆 Nie Wiem Czy Chce Z Nim Być
Powiedziałem jej, że już nie chce mieć z nią sexu. no to teraz mi mówi, że jest jej bardzo przykro i że powoduję, że ma poczucie niskiej wartości. Teraz pytanie do Pań: czy przypadkiem nie zachowujecie się trochę jak moja żona? wystarczy żeby tak spełnić z 50% tego co opisałem. Myślę, że w dużej części tu jest wasz problem.
592 odpowiedzi. 4863 wyświetleń. R.J. Przed chwilą. Weszlam na jego konto na NK. Ostatnia noc przed wyjazdem spedzil z inna. Ona pisze mu ze fajnie bylo go poznac i ze zyczy mu milej podrozy i
Chce być chłopakiem Od pewnego czasu podobają mi sie dziewczyny. Mam krótkiew włosy, staram sie być jak chłoapka. Co mi doradzacie ? Jak sobie pomóc ? Nie moge na razie zmienić płci. 14. Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-05-27 19:06:12. 5 ocen | na tak 80%.
Nie jestem pewna czy chce z nim dalej być. Jakby mi się oświadczył to nie wiem co bym zrobiła, bo w głębi serca wiem, że jakbym powiedziała TAK to byłoby nie zgodne z samą sobą.
Czy to jest kochanie?" Wiem, że coś do niego czuję, ale nie wiem co. Chwilami, gdy spędzam z nim czas, jestem pewna, że go kocham, jednak jakoś specjalnie za nim nie tęsknię. Może to wina tego, że widzimy się niemalże codziennie w szkole? Mam po prostu wrażenie, że nie jestem na tyle dojrzała by być w związku.
– To dobrze, że cię nie wystraszyli. Ale uważaj, nie zawsze są tacy grzeczni. I dlatego na urlop pojedziemy na pewno bez nich. Tylko jeszcze nie wiem kiedy. Poczekasz? Niestety, w następny weekend Wandzia wychlapała Marcinowi, że mama ma chłopaka. I chce z nim jechać na wakacje. Zadzwonił do mnie wieczorem. Uratowałam swoje wakacje
Za to co teraz napisze pewnie polowa z Was zmiesza mnie z błotem, bo sama mam świadomość że to nie logiczne. Ale ja kocham mojego męża, chce z nim być, jednym z powodów tego jest też nasz syn. Mojego męża nie wychowywał biologiczny ojciec, jego mama zawsze chciała być sama pragnęła tylko dziecka i miał być tylko on, gdy miał już kilka lat poznała swojego obecnego męża.
Nie wiem czy to tak można nazwać, ale jest to "molestowanie", bo on Cię szarpie, robi swoje pomimo, że nie wyrażasz na to zgody i mówi, że Cię bardzo boli. Rozmowa z nim o tym, że nie zawsze masz ochotę i żeby był delikatniejszy. Jeśli nie zrozumie to "finish". Odpowiedz na ten komentarz
Nie wiem czy chce z nim być. Witam mam mianowicie taki problem, że mam chłopaka rolnika. Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy chce z nim być i raz myślę że tak a raz że nie. Po pierwsze
imriDm. napisał/a: escada 2011-02-14 12:22 Od paru lat jestem ze wspaniałym mężczyzną i niedługo planujemy ślub. On jest niezwykle czułym i wesołym człowiekiem, a przy tym mądrym i wykształconym. Wiele się od niego nauczyłam. Obydwojgu nam zależy, by druga osoba rozwijała swoje zainteresowania, dzielimy się obowiązkami domowymi i myślę, że naprawdę udaje nam się realizować to, co nazywa się dziś „związkiem partnerskim”. Poza tym bardzo się kochamy i nie ma między nami poważnych nieporozumień ani kłótni. W podobny sposób patrzymy na świat, mamy podobne plany życiowe… niestety, poza jednym. On chce wyjechać do Australii i zostać tam na stałe. Dostał od znajomego propozycję współpracy w bardzo dobrze rozwijającej się firmie. Jest to nareszcie to, czego szukał i będzie mógł tam „rozwinąć skrzydła”. Bardzo ciężko pracował, by zdobyć niezbędną wiedzę i doświadczenie w dziedzinie, którą się zajmuje. Wyjazd jest dla niego spełnieniem marzeń i wiem, że bardzo mu na tym zależy. Niestety ja nigdy nie brałam pod uwagę opuszczenia kraju i za granicę lubię jeździć tylko na krótkie wycieczki. Mam dobrą pracę oraz przyjaciół i rodzeństwo, z którymi nie chcę się rozstawać. Nie wyobrażam sobie, że miałabym ich widywać raz czy dwa w roku. Poza tym nigdy nie interesowałam się Australią i dla mnie to jest drugi koniec świata. Źle znoszę wszelkie zmiany otoczenia i kocham spędzać wakacje w Polsce w górach i nad morzem, wśród przyrody, którą znam i ludzi, których rozumiem. Wiem, że jeśli zgodzę się na wyjazd, nie będę szczęśliwa. Trudno jest mi rozmawiać o tym z moim narzeczonym i boję się, że sytuacja ta może doprowadzić do rozstania. Nie chcę, by przeze mnie rezygnował ze swoich marzeń, a jednocześnie nie jestem w stanie poświęcić swoich. Zupełnie nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć i jaką podjąć decyzję. Szkoda, by nasz związek się rozpadł, zwłaszcza że trudno będzie po raz drugi spotkać tak wspaniałą osobę i tak bardzo się zakochać. Wciąż myślę o tym, jak się zastanawialiśmy ile chcemy mieć dzieci i pamiętam ile radości sprawiła nam ta rozmowa. Wiem, że cokolwiek zrobię, będę tego żałowała…
Witaj kaczucho ja tez podziele sie swoimi problemami ,moze nie mam dzieci ale partnera z ktorym jestem (byłam bo sama nie wiem co bedzie ale byłam chyba bardziej tu bedzie spaowac) 5 lat juz (ja mam 26 a on 30)I tez mi czegos zaczelo brakowac ciagle klotnie ,wymuszanie na nim czegos, wyklocanie sie o wyjscie,wycieczke, zrobienie urodzin wspolnych (mamy w grudniu jednakowo on na samym poczatku a ja na koncu wiec zawsze cos wspolnie mozna zrobic) i takie rozne pierdoly, wsumie ktore moze powinnam zakaceptowac ? Cos sie wypalilo po latach, wygaslo ile mozna sie starac czegos oczekiwac tak samo mam dosyc jego bliskosci, owszem w lozku jest nam dobrze,mi bylo cudownie ....ale cos zgaslo u mnie).Czegos zaczelo brakowac, nie czulam juz tej samej bliskosci ...... Mam wielki metlik w glowie ,mnie nie trzyma tak jak ciebie rodzina a pomimo jest ciezko odejsc. Mysle ze sie mecze, dusze, czegos brakuje ,wiecznie tylko jestem opryskliwa, obrazam sie na wszystko, jak tylko uslysze " dlaczego tak robisz,zorb tak" to poprostu wybucham zloscia ze jest czepialski, ze ciagle robie cos zle ..... Ostanie tygodnie byly okropne bo czulam sie jak singiel ,zadne z nas nie mialo wplywu na siebie (a raczej on na mnie ,robilam to co mi sie popodbo). Wogule ostatnimi czasy bylam bardzo opryskliwa dla niego, cokolwiek powiedzial traktowalam jak kontratak, popadalam w dół i zasmucalam sie... przez to, te wszystkie uczucia jeszcze bardziej gdzies slablyA raczej tak nagle, zaczela mi przeszkadzac bliskosc i spedzanie czasu razem, ze nawet siedzac u znajomych na jakiesj imprezce to tylko go oczernaialam ( na ogol jestem osoba ze jak cos mi lezy chce sie wygadac ,musze sie wyzalic chociaz by nawet komus obcemu,a tymbardziej znajomym i mi nie chodzi tutaj o obrabianie tylka jak twierdzi moj partner (ze go obgaduje i oczerniam) tylko o zrozumienie ,ktrego nie mam od niego) Pozatym nie jade na jego osobe tylko mowie o tym czego mi brakuje w zwiazku!!!!! Nie wiem jak u was wygladaja walentynki czy jakies wyjscia wspolne ? moze tego zabraklo ? jest tylko czepialstwo sie widzenie wad, ja tez juz dobrych stron nie widze tylko wady !!! ale ja sie wyklocalam nawet o wyjscie na spacer, o spedzenie fajnie walnetynek ,mikolajek, pojechanie gdzies na wycieczke (nie mowie za granice na wczasy tylko gdzies w okolice) o takie pierdoly, caly czas slyszalm NIE, ze tam daleko, ze kazdego swieta spedzac nie musimy (walentynki ) a mikolajki to dla dzieci sa ,ale przeciez moglismy np jakis karnet na masaze sobie wziasc wykupic ... brakuje mi takich perdół. To zabiło nas ,wypalio mnie .... On woguole zdziwony czy ludzie robia sobie jakies mikołajki ?? ( no przeciez imprezy nawet z pracy sa organizowane) Nie mamy dzieci wiec chyba fajnie sobie zorbic kolacyjke jakas czy nawet wybrac sie razem gdzies, brakuje mi spedzania wlasnie fajnie wspolnie czasu, dlatego wszystko u mnie gdzies zaniklo (ja chcialm wiele rzeczy robic ale moj mnie odtracal ,zeby tylko bylo wszystko po jego mysli ,moje plany czy jakies zachcianki mial gdzies !!!), potrafil tylko mowic o tym ze jakie to ja mam plany ( a ja chcialam z nim slubu ,wyremontowac mieszkanie,zalozyc rodzine, bylam rok temu gotwa to zrobic ,poswiecic sie dla rodziny), ale partner nie chcial, znwou jakies wymowki a ja tylko cierpialam ,bo wierzylam ze sie partener caly czas inwestuje w nieruchmosci ale zapomina o takim wlasnie drobnostkowym zyciu Caly czas slyszalam tylko ON musi to ,On musi tamto ... Zaczelam czuc sie z boku ...... Odtracona ,jesli ktos chce inwestycji to dlaczego ta druga strona nie moze byc od glupot chyba tak sie powinno uzupelniac a nie tylko krytykowac. Moj partner tylko patrzyl na siebie, mowilm juz jemu ze czuje sie z boku to mi powiedzial ze przesadzam !!! zaczelam sie buntowac do tego stopnia ze kiedy juz moj parter sie namylsil czego chce to ja robilam kontratak. Jak on mowil czemu my nie mozemy zrobic tego czy tamtego to odpowiadalam " no bo jak ja chcialam to ty uparcie byles na nie" .... mysle ze nie jestem dosc silna by cos zmienic, umiem tylko sie foszyc i denerwowac i widze wlasnie same zle strony mojego zwiazku..... ale on tez mnie do tego stopnia doprawadza Amoze nie jestesmy silne psychicznie kaczucho ??? Moze za szybko nas przytlaczaja dorbnostki ?? No ale ja mogac pozwolic sobie na fajne zycie nie chce tylko odkladac i to nawet nie wiedzac na co .... bo jak znalzalm cel nasz wspolny na zalozenie rodziny to mial mnie gdziesTy chociaz widzisz ze twoj cos robi ,stara sie ,torszczy jest dobry dla rodziny ale juz np jak cos karze zorbic dziecku uwazasz ze sie zneca i powiem ci ze pewnie jak bym miala dzieci bylo by u mnie podobnie ,pewnie bym krytykowala partnera ze sie czepia dziecka ( bo nie potrafie juz tak jak ty zauwazyc dorych stron, zauroczylam sie czyms czego nie ma ,kiedy mysle ze fajnie spedzimy np (niech juz beda po raz 100 ) walentynki , to nagle rzeczywistosc jest inna, bo on nie chce spedzac i nic nie wymyslamy sobie na te swieto )No a teraz pomijjac pierdoly jak ja chcialam dziecka to moj parter nie chcial ( bo ja chcialm za granica i odchowac tutaj i wtedy wrocic do kraju) ,to on mowil ze tlye czasu tutaj nie będzie ze z 3 lata bedzie musial jeszcze tutaj siedziec i wogule ukladal sobie plan pod siebie, chcialam slubu - on nie chcial , chcialam zareczyn - on nie chce,czuje sie zmuszany ( jestesmy/bylismy 5 lat wiec tez powinnismy cos dzialac, zwlaszcza ze to nie byly tylko naciski z mojej strony przez te lata, on sam zawsze wyskakiwal z propozycja ale to byly tylko propozycje) Kiedy ja juz zaczelam na powaznie to on znowu ze NIEmoj partner jest zaradny ,pracowity przy nim glodu bym nie zginela tylko czujue sie z boku, ze on nie robi tego dla mnie tylko wszystko dla siebie, ze dla siebie kupuje te dzialki, te mieszkania ... ja chcialm tylko czesciej wychodzic i spedzac fajnie chociaz jakies swieta walentynkowe, jak kupie kwiatki nie uslyszec "dlaczego kupilam" ,"po co na co" ,tylko zeby powiedział, ze ladne , ze sie mu podobajaOn sie czepia takich perdół, a ja czuje ze to jest atak na mnie i sie wneriwam i puzniej sa tylko sprzeczki ....Pisza ze autorce postu poprzewracalo sie w glowie ze ma kogos wyjatkowego a szuka nie wiadomo czego , ( ja tez wiem ze moj partner jest wyjatkowy, wiem co robi dobrze a mimio to nie potrafilam mu moic o tym tylko widzialm wady same,przytlaczajca codziennosc,nuda ...ale jesli sie kocha moza mowic o nudzie,rutynie ??? )Kaczuszko opisz jak wyglada wasz dzien ? Co ty by chciala robic z partnerem a czego on nie chce robic z toba ? (spedzanie czasu) co robiliscie zanim nie bylo dzieci ? Ja sie boje dzieci bo my rzadko gdzies wychodzimy i boje sie ze bede uwieziona (moj bart ma dziecko ale oni wychodza sobie wszedzie, nawet pojechali z malym na festiwal), a od partnera uslyszalam ze to meczarnia z takim dzieckiem malym jechac,ze my bedziemy siedziec w domu i takie tam ,wystraszylam sie ze faktycznie bede uziemiona ,ze nie pojedziemy na wakacje ani nigdzie nie wyjdziemy ... nie jestem az tak mega towrzyska ,z opisu moze i by sie wydawalo ze tak ale lubie cisze,dom ,spokuj tylko zeby czesciej gdzies z nim wyjsc ...My chociaz nie mamy dzieci, moglibysmy robic mnostwo rzeczy to mi sie odechcialo !!! Stalam sie potwornie obojetna i choc nieraz sie zmuszalam myslami zeby podjac kroki jakies to nie potrafilam ,tak jak ty nie potrafisz sie zmusic kaczuszko ,smutne to ale prawdziwe ze cos siedzi w naszej glowie.... byc moze jak tu pisali niektorzy jakas niedojrzalosc ale emocjonalna ,nie wiemy czego chcemy, ja wiem ze w kazdym zwiazku cos sie wypali, wyginie to uczucie, ze bedzie fajnie na poczatkua pomimo nie potrafie odbudowac relacji w swoim, teraz to i tak juz za puzno bo wszystko sie spieprzylo na moje zycznie, ze wlasnie nie chcialam niczego z czasem .... robilam sobie co chcialm ostanimi czasy ,nie zwracajac uwagi na parnera wogule !!! No i tez to ze zaczelam z kim pisac ,to bylo takie odworcenie uwagi od mojego zycia codziennego ...wtedy tez coraz badziej przestalm zwracac na niego uwage.... ALE PRZEZ TE WSZYSTKIE LATA CHCIALAM ZEBY BYLO FAJNIE ,ZEBYSMY NIE ZATRACILI TEJ MILOSCI ,RUTYNY TO CHCIALM TO ODBUDOWYWAC W ROZNE SWIETA DO TEGO TJ WLANTYNKI ,MIKOLAJKI ,ZEBY ROBIC COS FAJNEGO ... WYJSC WLASNIE ,ODERWAC SIE ,KUPIC SOBIE COS ( TO TYLKO O STRACIE KASY I BALOWANIU SLYSZALAM)Zero rozmowy tylko takie przychodzenie do domu, takie przytlaczajce to bylo wszystko, nie potrafilam sobie poradzic z uczuciami co to jest, od czego ,jak temu zaradzic, ale balam sie tez wyjsc z inicjatywa bo wiem ze zawsze wszystko jest na NIE ,dlatego tez siedzialm czesto na kanapie myslam sobie a moze o to zapytam ,a moze o to poprosze - ale puzniej sie zasmucalam bo wiedzialm ze i tak sie nie zgodzi !!! Balam sie pytac bo nie chcialam uslyszec NIE chcialm uslyszec " dobry pomysl ,fajnie pujde z toba, pewnie nie ma sprawy" czy cos jest dobry,nie chleje,nie ćpa, jest domownikiem bardziej ,umie posprzatać, ugotwac tylko ja juz nie umiem tego dostrzec, no i pozatym zanim cos zrobi trzeba mu o tym mowic ,ponaglac nawet po 100 razy a ja sie zaczynam denerwowac i krzyczec i sa klotnie puzniej .... Sama nie wiedzialm czego chce, jak bylo dobrze to mi zaraz zaczynalo brakowac czegos ,wpadalm w taka rutyne z ktej sama nie umialm wyjsc i u ciebie zapewne jest tak samo ,wpadlas w rutyne i nie umiesz z tego wyjsc MYSLISZ ZE UCZUCIE WYGASLO ZE NIC JUZ NIE BEDZIE Z TEGO ,POROZMAWIAJ Z PARTNEREM JAK ON WIDZI TEN ZWIAZEK ,TY WIDZISZ GO JAKO ODDANEGO FACETA RODZINIE A MOZE JEGO TEZ COS BOLI ??? TYLKO ON O TYM NIE MOWI... A jak masz jesli jestes bez niego ? Ja dopuki mialm siwadomosc ze jest gdzies tam wlasnie obok to bylam taka obojetna i wiecznie zla i naburmuszona... ale kiedy go nie ma jest mi zle i kiedy wiem ze to juz koniec jest mi jeszcze gorzej !!!!! ale starlam sie, chcialm odbudowywac te uczucia poprzez te glupoty jak walentynki czy jakies wyjscia wlasnie ...... juz nie moglam z tym wlaczyc ,moze jak bym kochala to bym wlaczyla ??? A MOZE JAK ON BY KOCHAL NIE DAL BY SIE TAK PROSIC O WSZYSTKO ,DAWAL BY TO CZEGO OCZEKUJE A NIE OCZEKUJE WIELE BO MI NIE CHODZI BY MIEC PALACE (bardziej jemu zalerzy na tych nieruchomosciach) ALE MOGL BY W TYM DOSTRZEC MNIEMoze jak partner wlasnie sie na cos decydowal czego od wielu lat pragnelam (zareczyny) to powinnam byc happy cala i byc bardzo szczesliwa, ostatnio mnie zapytal o stary pierscionek (wiedzialm ze pewnie chcial wybrac zareczynowy pod ten rozmiar), moze zamiast mu powedziec ze nie chce byc jego zona, to powinnam sie cieszyc ?? byc szczesliwa ?? (co prawda w myslach bylam bardzo szczesliwa ze zapytal ) ale powiedzialam co innego .... Kiedy wlasnie on sie zblizal (a sam mnie oddalał od siebie) to ja wlasnie nie umialm byc mila !!! skakac z radosci ??? Czy cos jest nie tak ??Moze jak bym kochala to wlasnie bym byla szczesliwa ?Czasami sie zastananawiam czy istnieje prawdziwa milosc dzisiaj, taka ze szanuje sie wady drugiej osoby, ze po latach patrzy sie w ta osobe jak w kogos wyjatkowego, widzi sie same zalety partnera ,to co robi a nie tego czego nie robi ??? Nie przychodza do glowy mysli by odejsc do innego, by byc z kims innym tylko jest caly czas ta osoba ,ta jedna, jedyna,dla niej robi sie wszystko, akcpetuje sie klotnie wszystkie,wady, na mysl nie przychodzi by byc z kims innym ....Kaczuszko smutne to co piszesz ale mialam tak samo, wiedzialam ze nie chce tracic partnera, pisalam tutaj w innych postach ze ciezko mowic o milosci u mnie do niego ,ze gdzies to wygaslo, ale tez nie potrafilam sie zmusic do wielu rzeczy, do spedzania czasu z nim ,tez denerwowala mnie jego obecnosc... ja mam prblem tez z podjeciem rozmowy, dusze cos w sobie,dusze a puzniej to wyrzucam... ON NIE CHCE MNIE SLUCHAC...... ale tez jesli kots ciagle jest na NIE ze wszystkim to puzniej tez obawialam sie kazdej reakcji i o nic nie pytalam ,nie rozmawialam tylko lerzalam obok z milonem pytan w glowie .... Z TYM METLIKIEM CO JEST GRANE CZEMU JEST TAK BEZNADZIEJNIE A ON OBOK PRZED LAPTOPEM .......Zastanow sie czego chcesz (pomimio ze masz dzieci ), jesli jest dobry, czuly,opiekunczy ,dogadujecie sie (dogadywaliscie), macie o czym pogadac to gdzie jest porblem ?? Cos musialo cie przytloczyc, dobic ,moze to macierzynstwo ?? Moze ty bys chciala jeszcze wychodzic na dykoteki a partner nie chce ? moze wlasnie brakuje ci romantyzmu ?kiedys myslam ze mnie to nie spotka ze bede wiedziala czego chce i do tego bede dazyla, ze nie skresle o tak sobie zwiazku ,milosci dla jakiesj chwili wyszumienia sie ....ale tak sie stalo ,bo zamiast sie ogarnac to wybralam jeszcze to szalencze zycie, bo tak jak ty nie potrafilam czuc tzn czuje nadal ,czuje ze go kocham ale jak jest to mnie drazni !!! wtedy mysle ze nie musze nic robic i on tez sie tak zachowywal ze nie musi nic robic ze ja bede trwala .... Ale boli teraz bo wystarczylo sie wysilic, miec zycie towrzyskie ale myslec tez o nim o tym czego on chce, czego oczekuje,.... tylko kurde mysle ze on nie myslal o mnie o tych pierdolach tj wlanentynki ) wiedzial ze to wazne dla mnie, przeciez jemu nie mowialm tego od wczoraj tylko caly czas powtarzalam sie czego mi brakuje ... momentami czlowiek ma uczucie ze nie wie czego chce, czuje sie przytloczony codziennoscia ,ja nie umilam jej zmienic..... chcialam zeby bylo u nas inaczej ale tez nie wiedzialm co moge byliscie chociaz na terpai kochana ,ja wiem ze partnera bym na to nie wyciagnela, a czasami dobra jest taka pomoc bo co moga powiedziec znajomi ,co ci moga doradzic ? nie za wiele
Dołączył: 2012-02-19 Miasto: Toruń Liczba postów: 1485 18 maja 2014, 15:01 Znam go tak naprawdę od dawien dawna na początku z widzenia,później pracowaliśmy razem przez pół roku,poznaliśmy się trochę, jego zwolnili bo pił i nie przychodził do pracy.,, D. jest alkoholikiem, już teraz nie pijącym ale alkoholikiem zostanie to końca życia., Kilka miesięcy temu wrócił z odwyku, i to wtedy się zaczęło, zaczął pisać co tam w pracy od kiedy pracowaliśmy razem miałam z nim bardzo dobry kontakt, wiec jest całkiem inny niż wszyscy, wiecie jacy są faceci,jak nikogo nie ma to przyjdą i pogadają, a jak już ktoś jest to popisówa na całego, a on nie,czy ktoś jest czy nie on zawsze zachowuję się tak naprawdę wspaniałym mężczyzną,kochanym,mądrym, miłym, opiekuńczym. W jego towarzystwie czuję się wspaniale. Siostra zna go lepiej niż ja i dużo mi o nim opowiadała,mówiła że swoje dziewczyny traktuje jak księżniczki, i ja to widzę chociażby po sobie, ale kilka lat temu zdarzyło się coś o czym nie mogę zapomnieć, przy każdym spotkaniu z nim to co się wtedy stało do mnie wraca, mój D. pod wpływem alkoholu spowodował wypadek, dziewczyna która z nim jechała nie przeżyła wypadku., , wszyscy mi mówią że mam się tym nie przejmować, że gdyby nie chciała z nim pojechać to by nie pojechała, ale ja nie potrafię. Przecież jej nie brać, Nie wiem co mam robić, boję się również jego alkoholizmu, zawsze powtarzałam sobie że nie chcę mieć nic wspólnego z alkoholem(mój ojciec jest alkoholikiem),naprawdę nie wiem co mam robić, z jednej strony wiem że nie znajdę już takiego wspaniałego faceta jak on a z drugiej jego przeszłość nie daję mi spokoju, co ja mam robić? Dołączył: 2013-08-19 Miasto: Warszawa Liczba postów: 517 18 maja 2014, 22:58 Fuffa napisał(a):Nie wiem, czy związałabym się z alkoholikiem- sporo się napatrzyłam w ośrodku odwykowym. W ciągu życia nauczyłam się jednego- (pewnie to zabrzmi okropnie, ale trudno)- każdy zasługuje na drugą szansę, ale niekoniecznie JA właśnie muszę ją dawać...Dokładnie. Nie jestem aż tak humanitarna i zbyt sobie cenię swoje zdrowie psychiczne na takie chyba też bym sobie odpuściła poważny związek z takim facetem. Dołączył: 2012-08-16 Miasto: Częstochowa Liczba postów: 4861 18 maja 2014, 23:56 ANULA51 napisał(a):nie sluchaj nikogo idz za glosem serca bo widze ze tu jest pelno dziewczyn co jadem pluje na chlopaka Tu nie chodzi o plucie jadem, ale sorry, facet zabił człowieka przez swoją głupotę, to nie jest błachostka o której można zapomnieć, ja bym zawsze miała w głowie że mój ukochany zniszczył komuś życie, czyli rodzinie dziewczyny Dołączył: 2008-03-05 Miasto: Annaja Liczba postów: 312 19 maja 2014, 02:28 Alkoholizm jest chorobą ,myślenie osób uzależnionych jest zaburzone, ci ludzie nie działają sie ile czasu nie pije,czy chodzi na mityngi AA ,czy należy do jakiejś wspólnoty ,wtedy jest mniejsza szansa ,że wróci do nałogu . W tej chorobie są nawroty .Republika emituje program 12-ty Krok poczytaj Byś moze to ,że zabił tę dziewczynę wstrząsnęło nim na tyle ,ze juz nie weżmie alkoholu do może . Edytowany przez JzBeata 19 maja 2014, 02:43 Dołączył: 2008-10-16 Miasto: Lodówka Liczba postów: 1726 19 maja 2014, 07:22 (Elza) napisał(a):Ludzie sięzmieniaja... w końcu jest po odwyku. Ja bym dała szansę... Ale JEDNĄ! ludzie sie NIE zmieniaja. Ludzie staraja sie panowac nad slabosciami ale e odpowiedniej sytuacji , w odpowiednim czasie zawsze wychodzi z nich praedziwy charakter. Dołączył: 2012-05-11 Miasto: Gliwice Liczba postów: 5431 19 maja 2014, 07:41 ''wiem że nie znajdę już takiego wspaniałego faceta jak on''litości dziewczyno ! Dołączył: 2013-04-05 Miasto: Zielona Góra Liczba postów: 1973 19 maja 2014, 08:17 A gdyby zamiast tej dziewczyny jechało z nim Wasze dziecko? Po alkoholu się nie prowadzi. Nie tylko pije, ale jeszcze jest nieodpowiedzialny. Masz w domu już jednego alkoholika. Wiesz jak to wygląda. I musisz pamiętać, że ludzie sie nie zmieniają dla kogoś, tylko dla siebie. Zmieni się, jeśli do tej pory, pod Twoim wpływem tego nie zrobił? Jakie będziesz miała życie Ty i Wasze dzieci, jeśli się nie uda i On nie będzie chciał przestać? Chcesz ryzykować Swoje życie? Jedyne życie? Bereniczkaa 19 maja 2014, 09:36 alkoholizm to choroba.... w której często zdarzają się alkoholików, którzy szli na odwyk i spędzali na trzeźwo kilka lat, zakładali rodziny, tylko po to, żeby po kilku latach zapić się na jednak potwierdza się w Twoim przypadku, że dziewczyny lgną do takich mężczyzn, jakimi byli ich ojcowie. błagam, zostaw go.. nie niszcz sobie życia. zasługujesz na spokój u boku kogoś, kto nie jest alkoholikiem. meryZpakamery 19 maja 2014, 09:57 Hasło klucz : twój tata ma problemy z się idealnie w schemat osoby współuzależnionej, która podświadomie dąży do związku z uzależnioną osobą!Rzuć chłopaka, nawet z nim nie zaczynaj, bo powielisz schemat z domu!A potem zapisz się na terapię dla DDA. Pomoże Ci zrozumieć, dlaczego podjęłaś najlepszą decyzję w życiu i nie związałaś się z tym gościem. Chrzań zdanie innych, to jest Twoje życie, Twoja przyszłość - nie ich! Alkoholik - to krzyż na całe życie. Masz siłę go nosić?? I gość będzie najcudowniejszym księciem z bajki...aż znowu zacznie pić. Potem będzie "płacz wódki" i kajanie się. Potem odwyk. Potem znowu książę z bajki...i tak w koło. Zero stabilizacji. Zero pewności, że nie zacznie pić. Zero normalnego życia. Nie daj się w to wmanewrować!! Szkoda życia. Dołączył: 2008-03-11 Miasto: Kraków Liczba postów: 2023 19 maja 2014, 10:22 To mniej ważne czy on się zmieni czy nie. Ale jako córka alkoholika w żadnym wypadku nie powinnaś się wiązać z kolejnym alkoholikiem, pijący czy nie- to bez różnicy. Nikt nie jest w stanie Ci zagwarantować, że on kiedyś znowu nie sięgnie po alkohol. Bardzo możliwe, że nie poradzisz sobie gdyby Twój partner znów zaczął pić. Myślę, że wykazujesz dużo cech DDA. Najlepiej przepracuj z jakimś dobrym psychologiem czy terapeutą zajmującym się tym tematem swoje relacje z ojcem. To nie prawda, że nigdy już nie spotkasz takiego faceta. Wspaniałych mężczyzn jest wbrew pozorom całkiem sporo:). Dołączył: 2013-01-07 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 63 19 maja 2014, 10:45 Psychologia mówi tak, że kobiety wybierając sobie partnera, często, ale nie zawsze wybierają podobnego do swojego ojca, i teraz Ty zastanów się jaką masz pewność, że nie będziesz miała w przyszłości "powtórki z rozrywki" bardzo nie przyjemnej. Są osoby, które naprawdę z alkoholu się wyleczyły, ale mimo wszystko są alkoholikami dalej. Zastanów się, czego chcesz od życia ? czy wiążąc się z Tym człowiekiem, spełnisz się poprzez pomaganie mu w walce z alkoholem ? może gdzieś głęboko w Tobie są wyrzuty, że Twój ojciec pił przez Ciebie, że mogłabyś mu pomóc etc (to wszystko tylko domniemania) i teraz chcesz związać się z nim, ze świadomością, że po odwyku jest jeszcze dużo pracy przed nim. A ten obraz, który do Ciebie wraca, to trauma, będziesz już ją miała zawsze, uwierz mi. Nie chcesz być dziewczyną wolną, od tych złych myśli ? Chcesz, dlatego nie wiąż się z nim, znajdziesz sobie takiego. Psychologia znowu mówi, że i tak zrobisz co chcesz, chyba że forum internetowe będzie miało, na Ciebie wpływ. Ale zobacz jak dużo osób się odezwało, i pomyśl bardzo rozsądnie, myśl głową nie sercem, bo będziesz nieszczęśliwa.
nie wiem czy chce z nim być